Baletki mam zdarte

2010-06-29 23:23:17


Gdzie tam od tańca. Od latania. Cały dzień dziś latałam - najpierw na Uniwerek. W ramach Jednoosobowej Brygady na Rzecz Rozwijania Poczucia Odpowiedzialności u Skubanej postanowiłam /po 2 latach od obrony magisterki/ wyrobić se wreszcie dyplom. Weszłam na teren mojego wydziału z uczuciem niezmierzonej nostalgii, chęcią natychmiastowej ucieczki i poczuciem, że zaraz kogoś spotkam i wyda się, że powinnam być na zajęciach, ale zwiałam. Nic się nie zmieniło. Do sekretariatu kolejka na 400 lat stania, w sekretariacie to samo ciepłe przyjęcie, co zwykle, dyplom może będzie we wrześniu, a może nie :) Potem wstąpiłam do sztabu PiSu, trafiłam akurat na konferencję prasową, ktorej wysłuchałam z dużym zaciekawieniem i podziwem dla opanowania Poncyljusza i Kluzik - Rostkowskiej, mnie by już dawno szlag najjaśniejszy trafił. Spotkałam w sztabie dziennikarza, który powiedział, że cofnęli mu akredytację do Sejmu za popieranie PiSu. Z innymi podobnie traktowanymi dziennikarzami założyli stowarzyszenie ZŻ - Zakazani Żurnaliści.
Przeszłam się po Ogrodzie Saskim, fajnie, gorąco, zielono, fontanna. Wyrobiłam se jeszcze jakąś nową kartę miejską z czipem i kodem DNA, napisałam do przyszłejnowejszefowej maila, że jestem i chodzę teraz zestresowana, że zaraz usłyszę: 30 stron na jutrooooo!!! hahahahahahaha!!!!
nieeeeee....
Postanowiłam póki co Się Sycić. Poszłam do lasu, jak pięknie, nawet nałóg empetrójki mi przeszedł - słuchałam żab. JAK ONE PIĘKNIE KUMKAJĄ!!!!! Życie jest takie piękne, tylko trzeba się zamknąć na rok w klasztorze, żeby to poczuć :D

skomentuj (5)
Strona główna